Zakup alkomatu samochodowego pomoże skontrolować stan trzeźwości

technologia

RedakcjaAutor:

Pomimo wielu kampanii promującej trzeźwość kierowców, ciągle wielu z nich łapanych jest w stanie wskazującym na spożycie, przy rutynowej kontroli, bądź co gorsza, po spowodowaniu wypadku. Każdy taki kierowca sądzi, że po alkoholu spożytym w nocy, po kilku godzinach snu nad ranem, nie ma już śladu. A wystarczyłoby zakupić alkomat do samochodu i sprawdzić swój stan. 

Najlepsze alkomaty samochodowe – rodzaj sensora

Zamiast jeździć po spożywaniu dzień wcześniej nawet niedużej ilości alkoholu z myślą, że raczej wszystko jest już w porządku, warto zaopatrzyć się w alkomat samochodowy. Przy wyborze alkomatu samochodowego można kierować się rodzajem sensora, który stanowi najważniejszy element umożliwiający dokonanie pomiaru. Jedne alkomaty wyposażone są w sensory elektroniczne. Główną składową takich alkomatów jest elektroda, na której utlenia się alkohol po wdmuchiwaniu.

Drugim rodzajem sensorów są elektrochemiczne, gdzie alkohol utleniany jest w komórce pomiarowej. Ten typ sensorów stosowany jest w alkomatach profesjonalnych, takich jak policyjne alkomaty. Gwarantują bardzo dokładny pomiar.

Alkomaty samochodowe – które wybrać?

Alkomaty półprzewodnikowe z sensorem elektronicznym wychwytują nie tylko alkohol ale także np. nikotynę, w związku z tym pomiar może być zafałszowany. Z pewnością nie nadadzą się one do użytku profesjonalnego dla osób, które sprawdzają trzeźwość w zakładach pracy.

Profesjonalny alkomat, wychwytuje jedynie molekuły alkoholu, przez co jest niezwykle skuteczny. Ponadto możliwość błędu jest ograniczona do minimum. Wyposażony jest w duży przetwornik, dzięki czemu wydłużona jest jego żywotność. Profesjonalny alkomat jest oczywiście znacznie droższy od modelu półprzewodnikowego, niemniej jednak ma się pewność, że nie jedzie się na „podwójnym gazie”.

Alkomaty samochodowe – akceptowalny zakres błędu

Wielkość sensora wpływa na niższe ryzyko błędu pomiaru. Policyjne alkomaty mają margines błędu 0,01 mg/l. Ponieważ pomiar powinien wynieść poniżej 0,1 mg, taki margines działa na korzyść zatrzymanego kierowcy oskarżonego o wykroczenie, któremu wyszedł dokładnie taki pomiar. Bowiem trudno w stu procentach stwierdzić czy w wydychanym powietrzu było 0,09 czy 0,1, a może 1,1.

W przypadku pomiaru, który wskazuje już na popełnienie przestępstwa, czyli 0,26 mg/l, margines błędu działa na podobnej zasadzie, jak w przypadku oskarżenia o wykroczenie. W wypadku dokładnie takiego pomiaru, sąd nie skaże kierowcy za przestępstwo, a jedynie za wykroczenie, biorąc pod uwagę możliwość błędu pomiarowego.